Magiczny realizm

Pierwszą po studiach wystawę obrazów pokazałam w galerii teatru studenckiego Kalambur. Współpracowałam z tym teatrem w czasie studiów projektując scenografię do sztuk wystawianych przez Bogusława Litwińca i Włodzimierza Hermana. Była to świetna szkoła praktyczna, bo własne projekty realizowałam na scenie osobiście przy współpracy kolegów.

Na tym pierwszym wernisażu zaprezentowałam obrazy malowane zaraz po zakończeniu studiów, a więc po raz pierwszy malowane niezależnie od oceny profesorów. Było to ciekawe doświadczenie, bo malowałam dla siebie. Dzisiaj widzę w tych obrazach odbicie tamtych czasów: szare wnętrza, brzydkie twarze – jak to określił któryś z krytyków. Dla mnie to zapis czasów, w których zabrakło nadziei na zmianę. Pogodzeni ze zniewoleniem szukaliśmy szczelin dla swojego świata. A malowanie dawało taką możliwość swobodnego lotu w swojej własnej niszy. Mój ojczym uważał, że maluję swoje sny. Malowałam tęsknotę. Portret rodziców ( własność Muzeum Narodowego we Wrocławiu) był taką opowieścią o ówczesnej teraźniejszości postrzeganej w wymiarze magicznym.

Niewiele pozostało dokumentacji z tamtych obrazów. Nie były fotografowane i z czasem rozproszyły się przechodząc w posiadanie innych właścicieli.