Wszystko się łączy


Ten bardzo osobisty cykl namalowałam z wewnętrznej potrzeby podsumowania swego dotychczasowego dorobku twórczego. Obrazy z 2013 roku to swego rodzaju dialog z moimi dawnymi obrazami i stąd cytaty, nawiązania do dawnych obrazów, bardzo osobiste wspomnienia, westchnienia… To także moja intymna rozmowa z wnukiem, z dzieckiem, z którym nie sposób jeszcze mówić o wszystkim, co dla mnie ważne. Kiedy malowałam te małe obrazy, pojawiły się duchy przodków – praojców. Poczułam, że sama jestem pramatką w stosunku do mego wnuka. W obrazach zawarłam przesłanie do niego. Chciałabym, żeby mój wnuk Leon pozostawał w łączności ze swoimi praojcami, żeby był otwarty na swoją tradycję, na tradycję moich przodków – żeby  to była jego droga. To jest bardzo ważne wypełnienie przesłania „z pokolenia na pokolenie”.  Chciałabym, żeby Leon nie niósł traumy, ale żeby niósł pamięć. Żebyśmy wszyscy ją nieśli. Myślę, że Tora jest również zapisem takich zdarzeń – straszliwych, ale zostały one przemienione, a życie trwa dalej. To światło – tak widoczne na wielu obrazach – ciągle niesione jest dalej.

Obrazy z tego cyklu wystawione były w ramach Festiwalu Otwarcia Europejskiego Ośrodka Praktyk Teatralnych „Gardzienice” jesienią 2013 roku oraz wcześniej, wiosną, we wrocławskiej synagodze Pod Białym Bocianem. O wrażeniach z tej wystawy tak pisała Joanna Korsan z wrocławskiej Fundacji „Dzielnica Wzajemnego Szacunku Czterech Wyznań”:

„ Nasza tu i teraz obecność to wieczne koło życia, gdzie nic się nie kończy i nic nie zaczyna, bo koniec jest początkiem, a początek końcem. W tym tkwi siła przeżywającej to artystki. Pamięć o tych, co odeszli, własna historia, tradycja, religia to nieprzemijająca wartość. Malarka ma nadzieję, że również dla jej potomków – wnuk Leon pojawia się bardzo często, zwykle w otoczeniu lub towarzystwie przodków albo symboli religijnych. Więź międzypokoleniowa, pamięć nawet tragicznych dni zawsze dodaje sił.”